PortalForumAlbumRegulamin forum                                   Rejestracja Zaloguj
Jeśli masz problem z zalogowaniem lub nie otrzymałeś listu aktywacyjnego skontaktuj się z
WHEELIEHOLIX Strona Główna » Pożegnania » ZŁOTY
Pożegnania - Marcin Niedzielski 'ZŁOTY'

"Poimprezowy" małolat śmigający autem ojca 150 km/h przez cichą wioskę, "odpowiedzialny" tatuś wiozący rodzinę z niedzielnego obiadu, choć nie popijał go wodš, "troskliwa" mama odwożąca dzieci "luzem", bo przecież ich szkoła jest zaledwie trzy ulice dalej, szczęśliwi emeryci z pieskiem na tylnym siedzeniu, który w razie gwałtownego hamowania poleci z siłą kilkuset kilogramowego przedmiotu i "człowiek sukcesu", któremu w pogoni za pieniądzem ze spotkania na spotkanie udaje się zmieść z drogi przynajmniej jeden samochód.
Historie jakich wiele na polskich drogach. Historie, które nas szczególnie nie wzruszają...

Ocena prowadzących jednoślady przychodzi ludziom dużo łatwiej. W prasie stale napotkać można sensacyjne doniesienia o tragicznym wypadku lub śmierci motocyklisty, w filmach pokazywane są brawurowe ucieczki i pogonie. Popularny jest szczególny sposób przedstawiania motocyklisty jako szaleńca, dawcy organów, drogowego zabójcy czyhającego na życie innych użytkowników drogi. Tylko... kto tu na kogo tak naprawdę czyha?


Marcin Niedzielski 'ZŁOTY'


Miał 12 lat, kiedy rodzice podarowali Mu pierwszy motocykl - stare BMW z 1956 roku.
Z zapałem zabrał się za jego remont. Z racji wieku nie mógł jeszcze jeździć więc na pocieszenie kupił sobie motorynkę, którą przez kilka następnych lat dojeżdżał 25 km do szkoły.

Po skończeniu podstawówki dostał wymarzoną Hondę - dwudziestokilkuletni motocykl wymagajšcy remontu. Własnoręcznie ją odnowił spędzając w garażu każdą wolną chwilę.

Nie interesowały Go dyskoteki, dziewczyny, alkohol... Ten czas wolał poświęcać swoim motocyklom.
W Jego garażu można było znaleźć cały arsenał środków do pielęgnacji i renowacji motocyklowych elementów. Kompletne zestawy kluczy i narzędzi. Wszystko na specjalnie przygotowanych regałach i w idealnym porządku.


Był (jak trudno jest pisać w czasie przeszłym...) nadzwyczaj dojrzałym kierowcą. Dbał o sprzęt i o siebie. Zawsze był odpowiednio przygotowany do jazdy. Brawura i szpan były Mu absolutnie obce. Nie ryzykował i nie kusił losu. Nie był typem adrenalinowca, któremu motocykl służył do doświadczania ekstremalnych emocji i nie miał nic wspólnego z wizerunkiem szalonego motocyklisty. Czerpał przyjemność z samej istoty motocyklizmu i zaznawania świata zza szyby kasku. Po prostu.


Wieczór 17 sierpnia 2006r. Marcin spędzał w pubie z ojcem i narzeczoną. Było ciepło i pogodnie. Zbierali się do domu, kiedy Złoty postanowił zrobić "sobie ostatnią rundkę przed snem". Ani On, ani nikt z Jego bliskich, nie przeczuwał jak tragiczny los czeka na Marcina na prostej, szerokiej, dwupasmowej drodze...

Ok. 21.30, dramatyczny zbieg okoliczności, przeciął losy ludzi, którzy nigdy nie powinni się spotkać... z jednego ze skrzyżowań, z drogi podporządkowanej, wyjechał polonez. Bez świateł. Bez kierunkowskazu. Wprost pod koła motocykla.
Marcin nie miał szans...

U kierowcy poloneza stwierdzono 3,3 promila alkoholu we krwi!


Złoty miał zaledwie 22 lata. Następnego dnia rano z wybierał się z nami na Grand Prix MotoGP w Brnie - z ekscytacją szykował się na ten wyjazd miesiącami. Kto Mu odebrał to marzenie? Kto odebrał Mu wszystkie marzenia?

W jednej chwili straciliśmy bezpowrotnie wielkiego pasjnonata motoryzacji, Człowieka zawsze pogodnego, który skutecznie potrafił integrować nasze środowisko, bo zawsze stawiał na to, co motocyklistów łączy, a nie dzieli, Motocyklistę, dla którego motocyklizm nie był jedynie częścią życia, lecz istniał w nim nierozerwalnie w każdym momencie.
I nagle... przyszło nam uświadomić sobie, że to, co mogłoby wydawać się tak nieprawdopodobne stało się prawdą. Trudno to zrozumieć... trudno się z tym zgodzić... trudno przyjąć do wiadomości...

'śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą'. Ileż znaczenia nabiera ten cytat, kiedy stajemy nad grobem przyjaciela...


Dnia 22 grudnia 2006 pijany kierowca, który odebrał Marcinowi życie stanął przed sądem. Wyrokiem sądu skazany został na 4 lata pozbawienia wolności i 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów.
To jednak nie wróci czasu. Nie przywróci życia Marcinowi ani nie uratuje innych ludzi z pasją, których "mistrzowie kierownicy" zepchnęli z drogi, wymusili pierwszeństwo, niedostrzegli na skrzyżowaniu...

Podobno nic nie kosztuje tak wiele, jak spełnianie marzeń. Marcin kochał to co robił. I robił to do końca.
Wspomnienia o Złotym będą w nas żyły zawsze. I dopóki będziemy wsiadać na motocykl, Złoty będzie wsiadał z nami.


Pamięci Marcina...       


'zatrzymaliśmy się na światłach, przybiliśmy piątkę...
otworzył szybkę kasku i z tym Jego szczerym usmiechem na twarzy powiedział - zdzwonimy się...'

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

© WHEELIEHOLIX SQUAD OLSZTYN 2005 - 2008
wszelkie prawa zastrzeżone!